czwartek, 16 lutego 2017

Rozdział 5

Stefan ruszył w kierunku pokoju, z którego dochodził śmiech Manoline. Mężczyzna nie mógł się nadziwić jaki wpływ na jego córkę miała Agnieszka. Jeszcze parę minut temu dziewczynka była w totalnej rozsypce, a teraz ponownie przypominała tę radosną i pełną energii osóbkę. Antiga przystanął w progu zafascynowany widokiem przed sobą. Manoline siedziała przy biurku dzierżąc w swojej malutkiej rączce ołówek. Dziewczynka pochylała się nad kartką całkowicie pochłonięta tym zajęciem. Obok niej stała Agnieszka, która raz po raz udzielała blondynce jakiś rad.
-Kochanie będziemy się już zbierać!- zawołał
Manoline odwróciła się do ojca ze smutną minką.
-Tatusiu zostańmy jeszcze trochę. Pani Agnieszka pomaga mi zaprojektować sukienkę na mój bal.
-Jaki bal?- zapytał skonfundowany
Mężczyzna nie przypominał sobie, żeby dziewczynka wcześniej mu o tym wspominała.
-No, w szkole będziemy mieć bal. Mówiłam mamie, a babcia obiecała mi uszyć sukienkę, ale najwyraźniej zapomniała.
Na twarzy Manoline pojawił się smutek, a z kolei twarz Stefana poczerwieniała ze złości. Stefania znowu miała przed nim jakieś tajemnice. Może wiadomość o balu dziewczynki nie była najważniejszym newsem, ale przynajmniej mogła mu coś napomknąć na ten temat. Przecież pani Basia, która projektowała stroje dla reprezentacji na pewno mogłaby coś uszyć dla Manoline.
-Przepraszam ostatnio mam sporo na głowie i po prostu o tym zapomniałem.- skłamał
Nie chciał przyznać się córce do zaostrzającego się konfliktu między nim, a Stefanią. Lepiej, żeby dziewczynka żyła w tej swojej dziecięcej naiwności, że wszystko jest w porządku.
-To co zostaniemy jeszcze chwilę?
Blondynka popatrzyła na niego swoimi, słodkimi oczkami w taki sposób, że nie potrafił jej odmówić.
-Dobrze, ale tylko parę minut. Ja tymczasem pójdę zadzwonić do wujka Oskara. Może użyczy nam swojego domku nad jeziorem. Co Ty na to, żebyśmy wybrali się w weekend na małą wycieczkę.
-Super!- zawołała uradowana dziewczynka powracając do rysowania
Stefan stał jeszcze przez chwilę przyglądając się córce. Widok szczęśliwej Manoline był dla niego największą radością. Zanim Antiga wybrał numer przyjaciela kilka razy zastanowił się czy dobrze robi. Oskar był jedną z dwóch osób, które nie lubiły, wręcz nie znosiły Stefani. Mężczyzna dawał mu to jasno do zrozumienia już nie raz. Filip również nie pałał sympatią do jego żony, ale w przeciwieństwie do Kaczmarczyka nie okazywał tego w tak bezpośredni sposób. Stefan był nie mal pewny, że po tym incydencie Stefani mężczyźni rozmówili się już ze sobą na temat nieodpowiedzialnego zachowania kobiety. Po dłuższej chwili walki ze samym sobą trener wybrał dobrze znany numer statystyka.
-Cześć Oskar!- przywitał się i od razu przeszedł do konkretów próbując uniknąć niechcianego przesłuchania
-Ten domek nad jeziorem jest wolny. Chciałbym tam zabrać Manoline na weekend.
-Hola, hola. Nie wywiniesz mi się tutaj!- zawołał mężczyzna na co Stefan jęknął bezradnie
-Filip do mnie dzwonił i powiedział co nieco. Mogę wiedzieć co ta kobieta odwala?!
-Nie zadzwoniłem po to, żeby Ci się spowiadać!- odwarknął
- Stefan! Pora, żebyś przejrzał wreszcie na oczy. Jesteś fantastycznym człowiekiem, a ona zrobiła z Ciebie jakiegoś bezdusznego potwora.
-Powiedziałem, że nie chcę o tym rozmawiać!- oznajmił hardo -Pozwól, że swoje problemy małżeńskie będę załatwiał sam.
Po drugiej stronie rozległ się jęk pełen frustracji. Oskar już nie raz próbował przemówić Stefanowi do rozsądku, ale ten był głuchy na wszelkie rady. Tym razem było podobnie z tą tylko różnicą, że Antiga zaczął dostrzegać drugie oblicze swojej żony. Już jej nie usprawiedliwiał. Jedynie ucinał niewygodny temat.
-Uparty jak zawsze.- skwitował kąśliwie Kaczmarczyk
Trenera aż świerzbił język, żeby odpyskować coś statystykowi, ale ostatecznie powrócił do neutralnego tematu.
-To jak będzie z tym domkiem?
-Uciekając od problemu wcale go nie rozwiążesz.-odpowiedział wymijająco
-Oskar naprawdę nie potrzebuję Twoich rad!- wybuchnął
Stefan czuł, że ta rozmowa nie będzie łatwa, ale nie spodziewał się aż takiego naporu ze strony przyjaciela. Zarówno Oskarowi jak i Filipowi bardzo łatwo przychodziły wszelkie rady. Jednak żaden z nich, nigdy nie znalazł się parę metrów nad przepaścią. Oni nie wiedzieli co to znaczy spać po kilka godzin dziennie i budzić z tym samym zawodem co rano. Ledwie Antiga otwierał oczy łudził się, że odejście Stefanii było tylko sennym koszmarem, że żona śpi obok niego. Niestety za każdym razem dosięgała go brutalna i bolesna rzeczywistość.
-Dobra już nic nie mówię.- uległ w końcu Oskar czując, że przegrał tę bitwę -Z domku możesz korzystać tak długo jak chcesz. Ja na razie i tak nie mam czasu na odpoczynek. Z resztą wiesz jak jest na finiszu ligi.
-Tak, wiem, wiem.- potaknął zbywająco
-Jak chcesz to przyjedź w piątek na mecz Zaksy i wtedy dam Ci klucze do domku.- zaproponował mężczyzna
-Dobrze.- zgodził się po czym zakończył połączenie
Stefan słysząc głośny śmiech córki uśmiechnął się pod nosem. Chociaż nadal martwiła go niewyjaśniona sprawa z żoną to cieszył się, że ma przy sobie Manoline. To ona teraz dodawała mu sił, sił, których teraz bardzo potrzebował.
Kiedy Stefania zobaczyła na wyświetlaczu komórki imię swojej matki niechętnie odebrała połączenie. Telefon od kobiety mógł oznaczać tylko jedno, że stało się coś złego. Zwłaszcza, że parę dni temu umówiły się, że to Stefania pierwsza się odezwie.
-Halo!- rzuciła niechętnie -Coś się stało, że dzwonisz?
-Nie, to znaczy tak.
Zdenerwowanie Juliett było bardzo zaniepokoiło Stefanię.
-Mamo, co się dzieje?!- zawołała
-Ja… nie wiem jak to się stało… Na lotnisku było lekkie zamieszanie…
-Mamo!- przerwała kobiecie podirytowana -Czy dowiem się w końcu co się stało?
-Timote chciał coś do picia więc poszłam do sklepiku. Prosiłam go, żeby przypilnował Manoline, ale…
-Jak mogłaś zostawić ich samych na wielkim lotnisku?!- wybuchnęła -Czy Ty myślisz?!
-Ja myślę? A Ty co wyprawiasz?! Wciągnęłaś mnie w tę swoją chorą intrygę! Zgodziłam się tylko dlatego, że jesteś moją córką, ale wiedz, że nie popieram tego co robisz. Po tylu latach Stefan zasłużył na coś więcej aniżeli zostawiony bezwartościowy świstek papieru.
-Sądzisz, że decyzja o odejściu była dla mnie łatwa?!- złość w głosie Stefanii zastąpił ból
Chociaż kobieta próbowała być twarda to w rzeczywistości bardzo przeżywała rozstanie z mężem.
-Nie chcesz mi powiedzieć dlaczego to zrobiłaś więc nie potrafię Cię zrozumieć, ale uważam, że nie zachowałaś fair się w stosunku do niego i do dzieci.
-Mamo jeśli zadzwoniłaś tylko po to, żeby mi prawić kazania to lepiej zakończmy tę rozmowę zanim powiem o dwa słowa za dużo.
Juliett westchnęła głęboko. Kobieta miała cichą nadzieję, że uda jej się jeszcze przemówić córce do rozsądku. Niestety wszystko wskazywało na to, że Stefania jest zbyt przekonana do swojego pomysłu, żeby teraz się wycofać.
-Dobrze, to Twoja decyzja…-zaczęła i natychmiast urwała usłyszawszy w tle czyjś męski głos -Córeczko kim jest ten mężczyzna? Gdzie Ty jesteś? Stefania?!- zaczęła nawoływać po chwili, kiedy pierwszy szok opadł
Córka jednak zbyła ją półsłówkami i zakończyła połączenie.

***
Wracam po trochę dłuższej przerwie. Jeszcze raz  bardzo Was przepraszam za to, że tak długo czekaliście na ten rozdział. Wiem, że niektórzy na pewno się niecierpliwili, ale cóż. Nawał obowiązków zrobił swoje. Mam nadzieję, że to coś u góry jest wystarczającą rekompensatą za to długie oczekiwanie. Jak myślicie kim może być ten tajemniczy mężczyzna? W co pogrywa Stefania? Pozdrawiam i obiecuję się poprawić i dodać nexta zdecydowanie szybciej. Miłego popołudnia! Do next! :)

17 komentarzy:

  1. Strfan nie zasłużył na takie traktowanie ze strony swojej żony. Mam nadzieję, że ona nie będzie mu już więcej psuć nerwów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! W najbliższych dniach powinien się pojawić next u Igły. :)

      Usuń
  2. Jak ja się cieszę, że pojawił się kolejny rozdział. Normalnie uratowałaś mi nim wieczór. Nie napiszę jednak za wiele, bo do dyspozycji mam tylko klawiaturę telefonu.
    Pomysł z domkiem nad wieczorem uważam za nad wyraz trafiony. Stephane powinien na chwilę odetchnąć od całego tego zamieszania, a i Manoline wyjdzie to na dobre.
    Intryguje mnie zachowanie Stephanie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że po prostu ma ona kogoś na boku, ale mam wrażenie, że to jest o wiele bardziej skomplikowane. Po prostu zaistniał jakiś problem, a ona się w tym wszystkim pogubiła.
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na nexta.
    Violin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Dobrze kombinujesz z zachowaniem Stephanie, ale na razie nic więcej Ci nie zdradzę. ☺

      Usuń
  3. Super rozdział. Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Postaram się dodać nexta trochę szybciej niż ten rozdział. ☺

      Usuń
  4. Jestem!
    Rozdział bardzo mi się podoba, ale nadal mi szkoda Stefana :(
    Czekam na kolejny i zapraszam do siebie ;)
    http://wszystkocodobrekiedyssiekonczy.blogspot.com/2017/02/6.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziękuję za komentarz! ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział. Manoline jest taką uroczą dziewczynką. Oskar to spoko gośc. Taki natrętny, dobry kumpel. Lubie go. Stefania może uległa próbie szantażu albo miała romans z tym facetem. Nie wiem o co chodzi, ale czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Hm... Na razie nie zdradzę o co chodzi z tym tajemniczym facetem. :)

      Usuń
  7. Jestem już :* Super jak zawsze <33 Przepraszam, że dzisiaj tak krótko, nadrobię następnym razem ;)
    Zapraszam na kolejny do siebie http://przypadkowaamilosc.blogspot.com/2017/02/rozdzia-8.html
    Pozdro ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :)
    Ja się pytam, kiedy next?! Ten rozdział bardzo mnie wciągnął. Namieszałaś mi nieźle w głowie XD. O Co chodzi z tą Stefanią? A Manolina to bardzo urocza dziewczyna. Bardzo ładnie napisany rozdział :3
    Zapraszam też do mnie na rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że tak długo nie było nexta, ale zabrałam się za redagowanie swojej autorskiej książki na wattpadzie. Planuję ją porozsyłać do wydawnictw. Może dodam coś w tym tygodniu, ale niczego nie obiecuję. W wolnej chwili wpadnę do Ciebie! ☺

      Usuń
    2. A jak nazywa się ta książka? Ta na wattpadzie. Chętnie poczytam.

      Usuń
    3. "Sztuka przebaczenia" na wattpadzie jestem jako Nataliazielińska307. :)

      Usuń
  9. Cześć! Wiem, że pracujesz teraz nad książką ( którą zresztą czytam cały czas, ale wattpad mnie irytuje, więc będę rzadko komentować), ale zastanawiam się, czy jest szansa, szczególnie teraz w wakacje, że wrócisz do tego opowiadania. Było ono jedno z moich ulubionych, a teorie na temat tego, dlaczego Stefania zniknęła nie dają i spać po nocach.
    Oczywiście nic na siłę, ja tylko namolnie pytam.
    Pozdrawiam
    Violin

    OdpowiedzUsuń